Jak chińska restauracja uświadomiła mi moją największą zmianę

moja zmiana

Kiedy zmieniasz przekonania, zaczynasz odkrywać zupełnie nowy świat. I tutaj chcę opowiedzieć Ci pewną historię. Może wyda Ci się zabawna, bo dotyczy… jedzenia. Ale dla mnie była niezwykle ważna.

Przez całe życie miałam ogromny problem z próbowaniem nowych potraw. Nie jadłam dań wieloskładnikowych. Nie lubiłam, kiedy produkty były ze sobą połączone. Sosy? Absolutnie nie! Wybierałam to, co znałam. To, co było przewidywalne. Nawet nie chciałam próbować czegoś nowego. Czułam dziwną niechęć, a czasami wręcz wstręt, choć nie potrafiłam wyjaśnić dlaczego. Tak po prostu było. Przez lata nawet tego nie kwestionowałam.

Aż do niedawna. Podczas ostatniego szkolenia z pracy z dźwiękiem kamertonów, wybrałyśmy się z dziewczynami do restauracji. Jednego dnia do chińskiej, drugiego do meksykańskiej.

Wyobraź sobie mnie w tej sytuacji! Wszystko nowe. Nieznane smaki. Połączone składniki. Sosy. Dania, których nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić.

Poczułam strach. Pierwszy impuls? Uciec! Zamówić coś bezpiecznego albo najlepiej w ogóle nie próbować. Ale tym razem wydarzyło się coś zupełnie innego. Pomimo niepewności, poczułam w sobie spokój. Zamówiłam intuicyjnie, właściwie nie wiedząc dokładnie, co dostanę.

Kiedy przyniesiono danie, zobaczyłam wszystko to, czego kiedyś nie chciałabym nawet dotknąć. Przez chwilę wróciła panika. A potem pojawiła się zupełnie nowa myśl: „Spróbuję. A potem zdecyduję, czy mi smakuje”.

I spróbowałam. Wiecie co? Byłam zachwycona! Odkryłam nowe smaki, nowe połączenia i zupełnie nową przyjemność z jedzenia.

A najciekawsze było to, że nigdy świadomie nie pracowałam nad zmianą swoich upodobań kulinarnych. Od lat pracuję jednak nad większą otwartością, uważnością, przekonaniami i reagowaniem na lęk. I właśnie w tak zwyczajnej sytuacji zobaczyłam, jak bardzo się zmieniłam. Nie wiem, skąd dokładnie brała się moja dawna niechęć do niektórych potraw, ale wiem jedno: tym razem strach nie podjął decyzji za mnie. I to było moje prawdziwe zwycięstwo.

Myślimy, że zmiana życia musi być wielkim wydarzeniem. Nową pracą. Nowym związkiem. Przeprowadzką. Spektakularnym sukcesem. A czasami największą zmianę zauważamy wtedy, kiedy po raz pierwszy reagujemy inaczej niż przez całe życie.

Kiedy zamiast uciekać, zostajemy. Kiedy zamiast się zamykać, otwieramy się na rozmowę. Kiedy zamiast mówić „nie dam rady”, próbujemy. Kiedy zamiast walczyć ze sobą, zaczynamy siebie rozumieć. Kiedy pozwalamy komuś podać sobie rękę.

I kiedy po raz pierwszy naprawdę czujemy, że nie musimy wszystkiego kontrolować, żeby móc doświadczać życia. Zmiana to nie tylko nowe przekonania w głowie. To nowe doświadczenia, nowe decyzje i nowe reakcje w codziennym życiu.

Przewijanie do góry